| mow-co-tylko-chceszblog |
| ::księga
gości:: 2009 lipiec 2007 lipiec czerwiec styczeń |
Nie było mnie tu w cholerę i trochę...2 LATA!!! Krótki bilans? Najważniejsze eventy? Ciężko opisać 2 lata nawet w bardzo długiej notce. Ciężko. Byłoby łzawo i pewnie refleksyjnie. Ale byłoby też szczęśliwie, radośnie i działo by się dużo nowego. W skrócie... Przez 2 lata zdążyłam (bynajmniej nie w porządku chronologicznym): -skończyć studia, posiąść tytuł mgr inż., po czym ewidentnie osiąść na laurach poszukując pracy, co idzie jak krew z nosa (choć ku sprawiedliwości dodam- nie z mojej winy) -poznać faceta, spędzać z nim każdą chwilę, kontynuować związek, kiedy on był far away, w końcu dać się po 15 miesiącach zaręczyć...i nadal być far away niestety. Jeszcze rok. Choć nie jest tragicznie, spędzamy ze sobą każdy weekend praktycznie. Mam jeszcze tę odrobinę wolności;) -stracić przyjaciół, zyskać przyjaciół -zgłupieć, zmądrzeć, stwierdzić, że nie nauczyłam się nic -przytyć 7 kg, schudnąć 12kg -zyskać w domu małego psa złoczyńce o wyglądzie jak puchaty, biały aniołek, a charakterze jak seryjny morderca. -i wiele wieleeeeeeeeee innych. Coś, o czym niekoniecznie chcę pisać, ale co ciągle siedzi mi w głowie, kiedy myślę o tych 2 latach, to strata bliskiej, tak BARDZO mi osoby. Człowieka o złotym sercu. Najlepszego jakiego znałam. Minął rok. Kiedy patrzę na notkę poniżej, to ciężko pohamować mi łzy, koszmarnie ciężko. Bo tego miejsca już nie ma... 2 lata. mow-co-tylko-chcesz 2009-07-15 08:23:23 skomentuj (0) Podstawa ...troszkę mnie tu nie było.... Przez ten kilka dni zdarzyło się dużo i nic tak naprawdę. PP się odezwał, chwilkę pogadaliśmy...chcę przenieść go do innego świata, nie myśleć o nim , zapomnieć ,że istnieje. Nie dlatego, że go nienawidzę , nie dlatego, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego...nadal czuję coś do niego, z dnia na dzień coraz mniej , kiedy się nie oddzywa nie daje znaku życia... chcę zapomnieć, że istnieje , ponieważ tak będzie łatwiej,dzięki temu nie będzie bolało... Ale trochę to musi jeszcze potrwać... Siedzę sobie w domu , i nie jest mi źle. Tu jest inny świat. Tutaj nie ma takich problemów. Tu jest spokój. Miłość. Często nieporozumienia , ale szybko rozwiązywane. Rodziny się nie wybiera. Mimo 95674648590794 wad każdego z członków mojej rodziny , nie zamieniłabym jej za żadną inną. Za żadne skarby świata. W niedzielę byłam u babci i dziadka w górach. Jeżdzę tam już bardzo rzadko , nie ze względu na to , że nie chcę , ale ze względu na brak czasu niestety. Za każdym razem widzę jak coraz starsi się robią, jak coraz trudniej im jest. Chodzę po tym domku tak pełnym dla mnie ciepłych wspomnień... ...babcia opowiadająca mi bajki.. ...dziadziuś , który brał sanki i mnie pod gókę i który ze mną na nich zjeżdzał , za każdym razem niestety wypadało z sanek jedno z nas:)... ...nasze spacery po lesie , zbieranie poziomek, jagód... ...moje zabawy z kuzynem - Michałem... ...spacery po całym ogromnym sadzie , wspinanie się po drzewach , zaglądanie do uli , ucieczka przed pszczołami:).. ...zabawy z psem , dwoma kotami:) ...zbieranie jajek , które zniosło parę kur...nie wiem czemu , ale to uwielbiałam:) ...miliony wspomnień , z których ciężko nawet małą część przytoczyć... Mam świadomość , że to już było , to minęło...jednak niezwykle ważne jest chyba to , żeby mieć takie właśnie miejsce , które przepełnione jest przeszłością , pozytywnymi wspomnieniami , do którego można zawsze wrócić ,a w oczach tych , którzy witają jest tylko wielka radość. ...i jak zwykle postanowienie...będę tam jeździć częściej , częściej...jak zwykle wiem , że nie do spełnienia... Dzięki tym ludziom jest łatwiej poukładać w życiu sobie to, co się zepsuło. mow-co-tylko-chcesz 2007-07-03 10:22:36 skomentuj (0) FreeDom & Turkussos Nową notkę pisałam już 2 dni temu , jednak jak to moje szczęście przewiduje - skasowałam ją przypadkiem - i no niestety Megawkurw zdecydował , że nie będę jej odtwarzać. Co u Was? Hm , u mnie stabilnie powiedziałabym. Kręcę się po domu , koszę trawniki , sprzątam , czyli generalnie spędzam wolny czas w domu , co nie powiem, sprawia mi pewną przyjemność po całym tym semetrze pełnym praktyk , zajęć na drugiej uczelni , cudnych przeżyć z PP (Pan Pomyłka). Niestety kilka rzeczy zakłóca błogi spokój. Primo- jutro przyjeżdża kuzynka , na ślubie której w tym roku będę druhną , oraz T. , który jest moim drużbą , a widziałam go niesamowicie dużą ilość razy , bo aż JEDEN. Ich przyjazd sam w sobie nie jest stresujący , wręcz przeciwnie , cieszę się bardzo na niego. Stresujący natomiast jest temat , który zapewne poruszany będzie na tym spotkaniu , zwłaszcza z Kuzynką , tj. SUKIENKA. MOJA , dla ścisłości. Poszukiwania sukienki są dla mnie wyzwaniem. Naprawdę. Już próbowałam nawet. Już chodziłam , grzebałam , gmyrałam(uwielbiam to słowo) i inne tym podobne rzeczy , i z pewnością nie zaskoczę wnioskiem , iż NIE MA W TYCH *$%^#^*% SKLEPACH NIC NORMALNEGO , w czym nie przypomina się baleriny w skrzyżowaniu z szafą czterodrzwiową , ewentualnie opuszczonej sieroty noszącej kawał szmaty z rynsztoka. Poza tym - kwestia koloru. Wymarzyłam sobie TURKUS. Turkus , nie majtkowy błekit , tudzież zgnitą zieleń. TURKUSSOS. No bo jakie inne w sumie wchodzą w grę? Biały? - wczuję się w rolę Kuzynki i kto wie co przy ołtarzu dziać by się mogło... Czarny? - w ramach żałoby za utraconymi swoimi marzeniami kilkuletniej dziewczynki o pięknym ślubie z księciem , na koniu niekoniecznie muszącym jeździć... Ale raczej muszącym go mieć...ekhem... Czerwony - I'm a hooker or something? ...i tak bym mogła wymieniać i wymieniać... mnożyć , dzielić baaaaaa , nawet pierwiastkować. Turkus. Plis... Najgorsze , choć w sumie zrozumiałe jest to , że Kuzynka ma już wszystko zaplanowane niemal w 100% i kwestia mojej sukienki już jakiś czas temu była kwestią drażliwą... Może nie wydrapie mi oczu? Ślepa Druhna... to byłoby coś... MOŻE BYĆ I ŚLEPA BYLEBY W T U R K U S O W E J SUKIENCE ;) mow-co-tylko-chcesz 2007-06-22 18:42:07 skomentuj (1) Nauka,nauka,nauka...czyli kolejna rozrywkowa notka;) Wiem , zaczyna być to już nudne , ale naprawde nic nie poradzę. Ech, jutro popołudniu egzamin , na który nie czuję się jeszcze w połowie nawet przygotowana, hm niezbyt mi z tym faktem komfortowo. NIe tylko zresztą z tym. Po dwóch NIEPOTRZEBNYCH rozmowach z Panem Pomyłką czuję się rozbita emołszjonali. Hm, powiem to tak- rana , która już się tam powoli goiła i zasychała , została gwałtownie potraktowana papierem ściernym. O. Może dość drastycznie powiedziane, ale niestety- jakby prawdziwe. Pozostaje jednach chyba tylko ta transplantacja mózgu. Chwilowo oddycham jednak głęboko , i staram się dojść do siebie jakoś. Coż...wkońcu nauka czeka. (bleh) Jedyne pocieszenie w dniu dzisiejszym to poranny Ketonal na pusty żoładek, dający niezłego kopa;) Nie, nie jestem L.Lohan , przyczyną był tylko i jedynie Ból. Pan Kobiecy Ból. Oł je. idem. PS.Dla takiej jednej, która wczoraj nie miała zbyt wesołego dnia- BUZIAKI. Chiqulinisko-będzie dobrze , DAMY RADĘ PRAWDA??? Lov ju:* mow-co-tylko-chcesz 2007-06-14 13:14:57 skomentuj (2) "Kawa i papierosy" Siedzę i siedzę. Oddycham głęęęboko... "ZEN" Rozmawiałam NIESTETY z człowiekiem z którym nie powinnam stanowczo rozmawiać. Oczywiście adrenalina skacze do poziomu dawno nienotowanego. Ale spoko...luz... Muszę skupić się na ważniejszych kwestiach. Notatki z ekonomii leżą i kwiczą , żebrząc o odrobinę zainteresowania i połechtania. Kawa stygnie , przecież jej nie lubię. Nauka , nauka...ech jak się na niej skupić jeżeli dzieją się rzeczy , które dotyczą kogoś kto BYŁ kiedyś najważniejszy. Odcięcie się - to jedyne wyjście. Teraz wiem , że jedyne. Mam już naprawdę tego dość... Kopas w dupas i do pracy. (Wytnijcie mi mózg, błagam) mow-co-tylko-chcesz 2007-06-11 16:28:54 skomentuj (1) Mrużę oczy... ...bynajmniej nie z nadmiaru słońca , a ze zmęczenia. Nie mogłam spać w nocy. O północy zasnęłam. O 3 się obudziłam na cudną nocną godzinę , w czasie której myśli najbardziej chore chyba z możliwych przyjść mogą do głowy. Rodzą się same , niechciane. Potem znów pobudka o 5.30 , nerwy , stres , wkurzenie na samą siebie przede wszystkim. Coż , są gorsze i lepsze dni. Siedzę teraz nad ekonomią , czytam jedno słowo za drugim i myślę , krótko , lecz na temat... "DOŚĆ QWAAAA DOŚĆ!!!" Notka negatywna? Może nie do końca , bo przecież wiem , przecież sama do tego dochodziłam już nie raz i nie dwa- będzie lepiej. Musi być gorzej , bym doceniła to lepiej. Docenię. Tylko przyjdź wkońcu Lepszy Czasie:> Jak nie - to w morde!~ ;) mow-co-tylko-chcesz 2007-06-11 09:02:34 skomentuj (1) Pada deszczyk paaadaaa... Co za pogoda...w momencie w którym zaczęły mi się niejakie "wakacje" - prócz jeszcze 2 egz za 2 tygodnie- pogoda oczywiście musiała się załamać. Nie powiem , że nie lubię usiąść sobie z herbatką pod kocykiem , czytając książkę albo oglądając cuś , no ale... to raczej powinno robić się jesienną porą... Hm , z drugiej jednak strony jesienna pora dla mnie może być zupełnym przeciwieństwem tego , co przed chwilką napisałam - w październiku wprowadzam się do pewnego takiego kochanego Stwora , a raczej Stworzycy;) i myślę , że dopiero wtedy dotrze do mnie prawdziwość wyrażenia "studenckie życie"... Oj...będzie się działo. Szczerze mówiąc nie mogę się juz doczekać tego października , wiem , że teraz wakacje się jeszcze na dobre nie rozpoczęły , ale ja już czekam...;) Ech...dobrz , herbatka zrobiona , zabieram się do wielkiego sprzątania...ech, które jak wiadomo , uwielbiam. pasjami. mow-co-tylko-chcesz 2007-06-04 10:57:39 skomentuj (0) |